Wodzisławskie Grodzisko to miejsce, gdzie historia nie daje o sobie zapomnieć. Choć dziś kojarzy się nam z relaksującymi spacerami, skrywa w sobie opowieści mroczne i pełne niewyjaśnionych zjawisk. Jedną z najbardziej przejmujących jest legenda o Złotej Kołysce – symbolu dumy, krzywdy i tragedii, która doprowadziła do upadku dawnego zamku.
Zamek, którego już nie ma
Zanim na wzgórzu pozostała jedynie samotna Baszta Rycerska, wznosił się tam potężny zamek, przez okolicznych mieszkańców nazywany „Burgiem”. Była to budowla budząca respekt, ale – jak mówią podania – jej mury gościły nie tylko rycerskie cnoty, lecz także ludzkie dramaty. To właśnie tam, w najbardziej odległym zakątku zamkowej wieży, rozegrała się historia, która na zawsze zmieniła losy tego miejsca.
Cud w basztowej komnacie
Legenda zaczyna się od smutnego losu młodej służącej, która skrzywdzona przez swego pana, powiła niemowlę w surowych warunkach basztowej izdebki. Pozbawiona mebli i wsparcia, martwiła się o los swojego synka. Wtedy wydarzył się cud, którego nikt nie potrafił wyjaśnić.
Po przebudzeniu dziewczyna ujrzała dziecko leżące w kołysce ze szczerego złota. Był to najcenniejszy przedmiot na zamku, duma państwa, która dotąd zdobiła ich prywatną sypialnię. Jak kołyska znalazła się w baszcie? Tego nie wiedział nikt, ale pan zamku, zamiast dopatrywać się w tym znaku, oskarżył służącą o kradzież. Okrutny władca wypędził matkę z dzieckiem, a złoty skarb kazał zwrócić na swoje pokoje.
Płacz, którego nie dało się uciszyć
Sprawiedliwość upomniała się jednak o swoje w sposób przerażający. Kolejnej nocy złota kołyska znów w niewyjaśniony sposób pojawiła się w pustej baszcie. Choć nie było w niej dziecka, z murów zaczął wydobywać się przenikliwy, rozdzierający płacz niemowlęcia.
Dźwięk ten był tak udręczający, że mieszkańcy zamku nie mogli zaznać spokoju. Strach i poczucie winy sprawiły, że jeden po drugim zaczęli opuszczać „Burg”. W końcu zamek opustoszał całkowicie, popadając w ruinę i budząc lęk wśród okolicznych mieszkańców swoim złowieszczym wyglądem.

Gdzie podziało się złoto?
Dziś jedynym niemym świadkiem tamtych wydarzeń jest Baszta Rycerska. Mówi się, że w porze nocnej wciąż można usłyszeć tam kwilenie dziecka, a najstarsi mieszkańcy wspominają opowieści o złotym blasku bijącym z najwyższego okna wieży.
A co stało się z samą kołyską? Według lokalnych podań, skarb zaginął na wieki. Podobno spoczywa głęboko pod ziemią, zasypany w tajemniczym tunelu, który niegdyś łączył Grodzisko z wodzisławskim pałacem. Czeka tam na odkrycie, będąc jednocześnie wiecznym przypomnieniem o historii, której mury Baszty nigdy nie zapomną.
Czy wiesz, że…
Baszta Rycerska na Grodzisku, zwana też „Basztą Romantyczną”, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Wodzisławia Śląskiego. Odwiedzając ją, warto pamiętać, że pod naszymi stopami mogą znajdować się zasypane korytarze, o których wspominają dawne legendy.
Przeczytaj inne Legendy Wodzisławia

