Jak Miasto może poradzić sobie z dzikami i co w tej sprawie robią władze Wodzisławia Śląskiego oraz powiatu wodzisławskiego?
Problem dzików w Wodzisławiu
Dziś na komisji rady miasta odbyło się spotkanie przedstawicieli Starostwa i Urzędu Miasta wraz z mieszkańcami. Spotkanie jest pokłosiem decyzji Starosty Leszka Bizonia o odstrzale dzików, która została zaskarżona przez Prezydenta Kiecę. Dwaj koledzy nie mogą się zdecydować kto ma jakie kompetencje. A raczej jeden udaje że chce odstrzału, a drugi ma to gdzieś – dopóki dziki nie wejdą na plac zabaw na Trzech Wzgórzach.
Mieszkańcy Wodzisławia zgłaszają, że dziki niszczą pola uprawne i podwórka przy domach. Firmy ubezpieczeniowe nie chcą wypłacać odszkodowań. Dziki jeszcze nikogo w mieście nie zabiły, nie wiem czy raniły, a przecież w Polsce tylko jak ktoś zginie to podejmuje się poważne działania. Dlatego na spotkaniu jak zwykle nic nie ustalono.
Co można zrobić z dzikami wg różnych propozycji? Jak Miasto może poradzić sobie z dzikami?
- Oswajać dziki w miastach
- Sterylizować i wypuszczać
- Hodować na mięso
- Odławiać i wywozić do parków/azyli
- Odstrzeliwać/usypiać
Przyjrzyjmy się poszczególnym opcjom.
1. Oswajać dziki w miastach
Najbliżej stwierdzenia „dziki powinny być w mieście” była chyba Hajfa. Miasto w Izraelu gdzie w 2018 r. wygrała lewicowa burmistrz i zakazała odstrzału.
Argumenty były takie:
- człowiek zabrał zwierzętom siedliska,
- miasto weszło w ich teren,
- obecność dzików jest naturalną konsekwencją rozwoju miasta.
Eksperyment został podłapany przez ośrodek badawczy Itai Beeri, który przez kilka lat badał opinie mieszkańców. Jak widzicie na grafice w komentarzu, niezadowolenie społeczne Hajfy rosło z roku na rok. Można powiedzieć że rosło wprost proporcjonalnie do populacji dzików. Ostatecznie duża część mieszkańców uznała, że koszty takiej koegzystencji są zbyt wysokie. Pani burmistrz straciła władzę i wrócił odstrzał redukcyjny.

2. Sterylizować i wypuszczać
Drugi przypadek bambinizmu miejskiego mieliśmy w Hongkongu w latach 2017-21. Działał tam program odławiania dzików i sterylizacji wraz z wypuszczaniem.
Po 4 latach władze zrezygnowały z tej idei, ponieważ rosła liczba zgłoszeń i ataków. Wrócono do odławiania i usypiania.
To tyle jeśli chodzi o efekty eksperymentów włączania dzików do przestrzeni miejskiej. Ale przynajmniej próbowano, jakieś konkretne działania podjęto.
3. Hodować na mięso
W Europie działają prywatne fermy, na których żyją dzikie zwierzęta, w tym dziki. Właściciele dokarmiają, kontrolują populację i sprzedają na mięso oraz produkty rzemieślnicze. Tego typu fermy można też zwiedzać, co jest dodatkowym źródłem dochodu.
Przykłady:
- Les Sangliers de Mortemart – park hodowlany we Francji
- Gut Hirschaue – ekologiczna hodowla dzikich zwierząt w Niemczech
- Hod Wild Specialtes – hodowla europejskich dzików na mięso premium w Kanadzie

Nie działa to jednak tak, że miasta wyłapują i przewożą dziki do takich ferm. Każdy dzik z miasta może być nosicielem ASF lub innych chorób i właściciele ferm nie przyjmują osobników z miast. W Polsce jest kilka takich prywatnych ferm dzikich zwierząt, ale wyłącznie danieli i jeleni.
Być może sektor prywatny rozwiązałby ten problem?
4. Odławiać do parku krajobrazowego/azylu
Wiele osób podnosi argument aby odławiać i wywozić do zamkniętych parków. Otóż w takich parkach nie chcą dzików z miast, ponieważ mogą mieć ASF i zagrażać populacji która już w takim parku żyje.
Można wywozić do lasów poza miastami, ale dzik jest w stanie przebyć w dzień kilkanaście kilometrów i spokojnie wróci do miasta.
Teoretycznie miasta borykające się z problemem dzików mogłyby tworzyć takie zamknięte azyle dla dzikich zwierząt. Taki park musiałby być dostosowany wielkością, monitorowany i ogrodzony siatką elektryczną. Teoretycznie inne miasta mogłyby płacić za wywiezienie tam dzików ze swojego terenu. Może ktoś to kiedyś wdroży jako program pilotażowy?
5. Odstrzał redukcyjny
Dochodzimy do ostatniego, najszybszego (teoretycznie) i najtańszego sposobu.
W Polsce od lat Sejm nie może pochylić się nad prawem dotyczącym odpowiedzialności za dziki. Starostwa przerzucają się z gminami kto za co odpowiada i kto powinien płacić.
Zanim Sejm to prawo zmieni, to warto sprawdzić jak radzą sobie skuteczni politycy. Na ciekawy pomysł wpadł np. starosta z Otwocka Tomasz Laskus.
W Józefowie w powiecie otwockim decyzja starosty zakłada eliminację 100 dzików: „- Podjąłem się próby rozwiązania tego wieloletniego impasu, proponując odstrzał w zamian za tuszę – bezkosztowo, tak, żeby ominąć problematyczne finansowanie.”
Jak podkreślił, starostwo zakończyło już formalne przygotowania do działań – decyzja została utrzymana w mocy przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze, uzyskano też zgodę wojewody na pozyskiwanie tusz przez myśliwych oraz wsparcie policji przy zabezpieczeniu akcji. Zorganizowano także grupę myśliwych, która ma przeprowadzić odstrzał.
Można? Można.
Oczywiście równie ważna jest prewencja. Sadzenie w miastach roślin, które odstraszają dziki. Edukacja społeczeństwa. Zamykanie wiat śmietnikowych. Nie mniej jak powiedział na komisji mieszkaniec z wykształcenia biolog, nie ma fizycznej możliwości wyproszenia miejskich dzików do lasów, ponieważ dzików jest po prostu za dużo.
Łukasz Chrząszcz,
radny miejski Wodzisławia Śląskiego
Komentarze do artykułu:


