Zastanawiałeś się kiedyś, co dzieje się w miejscu, w którym „nic się nie dzieje”? Otóż okazuje się, że dzieje się… wszystko! Tylko trzeba w to bardzo mocno uwierzyć.
Na ostatniej Komisji Prawa radni zarzucili, że Młode Miasto działające na Rynku stoi przez większość czasu puste i marnuje potencjał tego miejsca.
Pani kierownik Młodego Miasta postanowiła stanąć w obronie tej oazy aktywności i wystosowała pełne pasji pismo, w którym czytamy:
„Młode Miasto to nie jest puste miejsce. To miejsce pełne. Pełne energii, pomysłów, inicjatywy i relacji.”
Czyli jednak to, że przez większość czasu jest pusto, to tylko złudzenie. Może to przestrzeń kwantowa? Ludzi nie widać, ale są!
To jak z kotem Schrödingera. Dopóki nie zajrzymy do Młodego Miasta, to możemy przyjąć, że jest żywe. Ale jednocześnie martwe.
„To nie są raporty. To życie.”
Głębokie. A więc nie pytajcie o liczby. Nie pytajcie o koszty.
Piękne. Niczym monolog z filmu „Miś”:
Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie, mówimy, to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji.
Dalej jest jeszcze lepiej. Pani kierownik wyjaśnia, że:
„Tu nie chodzi o frekwencję – tylko o proces.”
Czyli mamy pełne prawo zadać pytanie – czy Młode Miasto to jeszcze instytucja, czy już surrealna instalacja artystyczna?
Młodzież jej nie widzi, ale czuje jej obecność. Frekwencja? To pojęcie wyborcze. Tutaj liczy się aura, energia i proces.
„To miejsce pełne. Pełne energii, pomysłów, inicjatywy i relacji.”
Czyli w sumie coś jak czarna dziura, tylko zamiast światła zasysa pieniądze z budżetu.
A więc milcz, budżecie. Nie przeliczaj sensu na złotówki gdy proces trwa. Zlikwidujmy żyjące OPP, które ma szansę zarabiać. Zostawmy martwe Młode Miasto, które zabiera miejsce na Rynku.
„Jeśli chociaż jedna młoda osoba poczuje się tu zauważona, wysłuchana, zainspirowana – to już warto.”
Oczywiście. A jeśli dwóch? To już sukces strategiczny. Dziesięciu? To koniecznie trzeba stworzyć stanowisko Koordynatora Inspiracji. I drugie – do kontrolowania przestrzegania zasad podczas gier planszowych.
Pamiętajmy o KONstancji – Festiwalu Fantastyki. Wedle raportu – przyciągnął aż 70 uczestników! Młode Miasto musiało pękać w szwach… ale tylko koncepcyjnie. Bo wydarzenie odbyło się w Pałacu Dietrichsteinów.
Ups.
I nie zapominajmy o warsztatach:
„Zajęcia z druku 3D, samoakceptacji, szkolenia obywatelskie (…) spotkania z grami planszowymi (…).”
A wszystko to od poniedziałku do piątku, w godzinach 8:00–16:00. Wówczas młodzież, jak wiadomo, z radością rzuca szkołę, by wziąć udział w warsztatach z samoakceptacji prowadzonych przez instytucję miejską.
„Testowaliśmy też dłuższe godziny pracy podczas ferii – bez wzrostu frekwencji.”
No i wszystko jasne! To nie kwestia godzin. Młode Miasto to świątynia ciszy, w której młodzież medytuje zdalnie.
„Bo nawet jeden młody człowiek, który dzięki niej odnajdzie w sobie sens – to więcej, niż koszt jej utrzymania.”
Misyjność – to słowo pasuje tu jak ulał. W urzędzie pracują misjonarze, którzy nie patrzą na koszty.
I altruiści. Misjonarze i altruiści za cudze pieniądze.
Na koniec złoty cytat:
„Młode Miasto jest po to, by działać. I działa.”
Tak naprawdę to prawie działa. Trochę.
A jak nie działa – to też jest dobrze, bo przecież chodzi o proces.
I stanowisko. I pieniądze. Ale o tym ciiiii….


