Wodzisław 2.0 przeciwko wydawaniu pieniędzy na wycieczki urzędników i radnych

Alan Szatyło dotarł do informacji o wydawaniu tysięcy złotych na delegacje i szkolenia. Temat pieniędzy na zagraniczne wojaże nie jest bynajmniej nowy.

Kolega Szatyło od początku działalności w Radzie Miasta komunikuje sprzeciw wobec wydatkowania publicznych pieniędzy na delegacje zagraniczne inne niż do Czech. Ja temat „miejskiego biura podroży” poruszałem już w zeszłej kadencji.

Weekendowe „szkolenie” w Wiśle

Radny Szatyło dotarł do informacji o szkoleniu urzędników w Wiśle. Ujawnił, że odbywa się ono z noclegiem, a prowadzi je… sekretarz miasta, Anna Szweda-Piguła. Zatem całe wydarzenie można było zorganizować w sali konferencyjnej magistratu. W ironicznej formie radny zauważył:

„Na miejscu zapewne intensywna praca nad rozwojem… formy wypoczynkowej. Życzę owocnych obrad przy hotelowym bufecie.”

Radny Szatyło podkreślił, że koszt usługi hotelarskiej nie został jeszcze ujawniony. Podobno to ruch celowy, aby taką informacje podać po fakcie. Organizowanie takich wydarzeń w uzdrowiskowych i turystycznych lokalizacjach budzi skojarzenia bardziej z integracją niż realnym szkoleniem. Tym bardziej, że mówimy o urzędniczce szkolącej swoich przełożonych i współpracowników.

Zagraniczna delegacja do Alanyi

W drugim wpisie Alan Szatyło zwraca uwagę na kolejną kontrowersję – planowaną delegację do tureckiego kurortu Alanya w dniach 22–26 maja.

Jak ujawnia, miasto zakupiło bilety lotnicze dla pięciu osób. Kolega Szatyło pisze, że sytuacji, gdy „nie ma pieniędzy” dla pracowników i mieszkańców, a trwa spór zbiorowy o podwyżki, takie decyzje są po prostu nie do zaakceptowania.

W kontekście podwyżek, których oczekują urzędnicy (2000 zł na osobę, w sumie 8 mln zł) wydatki na te wycieczki są kroplą w morzu potrzeb. Choć warto podkreślić, że główny koszt nasze miasto ponosi wówczas, gdy trzeba się Turkom odwdzięczyć za gościnę, ale o tym dalej. Mnie takie delegacje oburzają z innego powodu.

Moje interpelacje w sprawie delegacji

W zeszłej kadencji w lutym 2024 roku złożyłem interpelację, w której wprost pytałem o celowość wyjazdów. Rozumiem, że delegacje zagraniczne generują koszty, dlatego chciałem poznać konkretne efekty tych wyjazdów. Jakie korzyści przyniosły miastu?

Prezydent Mieczysław Kieca w pierwszym momencie zareagował urażeniem na ton mojej sarkastycznej interpelacji. Długo nie udzielił odpowiedzi, czując się dotknięty formą pisma, a nie samym faktem wydatkowania publicznych pieniędzy.

Ponowiłem interpelację łagodząc ton, aby nie dawać Panu Kiecy argumentu do braku odpowiedzi na moje pytania. Na żadnej komisji ani sesji, nikt nigdy publicznie nie streszczał tych wyjazdów. Rozumiem więc, że sformułowanie efektów tych wszystkich wypraw musiało trochę zająć. Ostatecznie odpowiedź nadeszła i niestety, potwierdziła moje obawy.

Z dokumentu wynika, że:

  • w 2019 roku odbyły się cztery delegacje zagraniczne (Alanya, Sallaumines, Siret, Gladbeck), których łączne koszty to kilkanaście tysięcy złotych.

  • W kolejnych latach podróże były kontynuowane, m.in. do Alanyi, Gladbeck, a także na rewizyty miast partnerskich w Polsce.

  • Sam koszt przyjmowania gości z miast partnerskich w 2018 roku wyniósł ponad 40 tysięcy złotych, a w 2022 roku – kolejne 43 tysiące zł. W latach 2020-21 delegacje nie odbywały się z powodu COVID-19.

Jakie były efekty tych wyjazdów? Żadne. Zgodnie z urzędową odpowiedzią były to m.in. „pogłębienie wzajemnych relacji”, „wymiana doświadczeń” czy „omówienie potencjalnych możliwości projektów”. Wisienką na torcie jest „poznanie struktur organizacyjnych urzędów”, m.in. w 10-tysięcznym rumuńskim Sirecie. Brakuje jakichkolwiek namacalnych, mierzalnych rezultatów tych podróży i spotkań. Jedynym mi znanym jest otrzymanie karetki z Gladbeck, ale to było jakieś 10 lat temu.

Delegacje? Tak, ale z myślą o mieście, a nie słońcu

Nie kwestionuję całkowicie wyjazdów. Władze Wodzisławia powinny jednak wybierać kierunki, z których można realnie czerpać inspiracje, a następnie je wdrażać. Niech są to wyjazdy do samorządów, które poradziły sobie z problemami, z którymi mierzy się Wodzisław Śląski. Nie musi to być słoneczna Turcja. W Polsce jest wiele miast, które uporały się z przerośniętą oświatą, mają spółki do wywozu odpadów i dobrze funkcjonującą komunikację miejską.

Może gdybym nie widział zdjęć i filmów z takich wyjazdów, gdybym nie słyszał historii uczestników, to mógłbym uwierzyć w szlachetność i celowość ich organizacji. Choć nie, gdy nie byłem radnym, to też nie wierzyłem. Nasze miasto ma swoich partnerów właśnie po to, aby pojechać kilka razy w roku na wycieczkę i zaprosić przedstawicieli tych miast na imprezę do Wodzisławia (przyjeżdżają tu zazwyczaj na Dni Miasta).

Zarówno w poprzedniej kadencji z Adrianem Jędryką jak i w obecnej z Alanem Szatyło ani razu nie braliśmy udziału w zagranicznych eskapadach finansowanych przez Urząd Miasta. Co warte podkreślenia, szkolenie dla radnych na początku kadencji odbyło się w magistracie, a nie w Wiśle. Można?

„Kieca Travel” – miejskie biuro podróży

O tym, gdzie i w jakiej formie odbywają się delegacje, wyjazdy i szkolenia decyduje Prezydent Miasta Mieczysław Kieca. Wydawanie pieniędzy na zagraniczne eskapady stoi w sprzeczności z tym, co Prezydent głosi od lat. Od 2018 r. jestem radnym i co roku słyszę,  że sytuacja miasta jest tragiczna i jeszcze nigdy nie była gorsza.

W związku z tą trudną sytuacją finansową i zamiłowaniem naszych rządzących do zagranicznych wojaży, naszła mnie taka myśl. Skoro Chełm może mieć miejską stację benzynową, to dlaczego Wodzisław Śląski nie mógłby mieć swojego biura podróży?

Alanya to popularny kierunek wakacyjny wśród Polaków. Kontakty w tym mieście i wieloletnie doświadczenie wyjazdowe naszych urzędników powinny wystarczyć, aby otworzyć pierwsze miejskie biuro podróży. Mieszkańcy otrzymają solidny rabat na wakacje all inclusive, a nasze miasto wreszcie zacznie zarabiać na kontaktach z miastami partnerskimi. Panie Prezydencie do dzieła. Ahoj przygodo!

Radny miasta Łukasz Chrząszcz

4.5/5 - (8 votes)

Pobierz najnowszy Informator 2.0 i zapisz się do newslettera