Radni Wodzisław 2.0 na temat tragicznego stanu finansów miasta, przyczyn i koniecznych reform.
Tęcza nad Wodzisławiem (Łukasz Chrząszcz)
Łatwo jest rozdmuchać urzędy do granic możliwości i przez lata udawać, że przeżyjemy bez reformy oświaty. Można takim działaniem zyskać – na przykład wygrać 5 wyborów z rzędu. Zgodnie ze słynną typologią Miltona Friedmana najłatwiej wydaje się nieswoje pieniądze na nieswoje potrzeby.
Problemy pojawiają się, gdy przychodzi kryzys i inflacja, a możliwość dalszego zadłużania miasta jest kwestionowana przez RIO (Regionalna Izba Obrachunkowa).
Niektórzy włodarze mogą chcieć uciec z tonącego okrętu. Na przykład startując do Sejmu lub Senatu. Jak im się uda, to są zwycięzcami. Wybudowali sobie pomnik wśród wyborców, a problem spada na barki ich następców. Gorzej, jak przegrają wybory parlamentarne. Co wtedy?
Mogą zrzucić winę na zły rząd. Jednak gdy Polską rządzi partia do której należy prezydent, to nie ma już na kogo zrzucić winy. Trzeba działać.
Pojawiają się pierwsze pomysły na zwiększenie przychodów miasta. Na pierwszy ogień idą podatki i opłaty, bo te najłatwiej podwyższyć. Ale jeśli oświata i urzędy są rozdmuchane, to nawet maksymalne podatki nie zasypią dziury budżetowej. Wówczas trzeba ciąć to, co budowało się na długach i co pozwalało wygrywać kolejne wybory.
Ludziom się to nie podoba. Przez lata byli przyzwyczajani do bezpłatnych usług i rozpasania miejskich jednostek. Wielu nie interesowało się sytuacją miasta, a głos o rozsądek był głosem wołającego na pustyni. Skutki nietrudno przewidzieć.
Rodzice: nie oszczędzajcie kosztem naszych dzieci!
Związkowcy: nie oszczędzajcie kosztem ludzi pracy!
Urzędnicy: nie oszczędzajcie naszym kosztem!
W 2006 roku gdy Prezydent Kieca obejmował urząd, miasto zamieszkiwało 50 tys. osób, urzędników w UM było 165, uczniów 6300, a dług wynosił 19 mln zł. Dziś miasto zamieszkuje o 6 tys. osób mniej, uczniów jest o ponad 1000 mniej, urzędników jest o 30% więcej, a dług jest większy o 75 mln zł.
Chwalmy wyborców Koalicji Obywatelskiej, że nie dali mu biletu do Warszawy. Dzięki temu musi wypić piwo, które nawarzył przez 18 lat. Na jednej szali są cięcia, likwidacje i zwolnienia, a na drugiej stagnacja, zadłużanie i komisarz. Żal tylko mieszkańców, bo ucierpią nie tylko ci, którzy przez lata wybierali nasze lokalne „Słońce Peru”.
Radny Łukasz Chrząszcz
—
Zdj. UM Wodzisław, monochromatyzowane
Pełna reforma oświaty zamiast likwidacji OPP (Alan Szatyło)

Od lat mówi się u nas o konieczności zmian w systemie oświaty. Jednocześnie wciąż udajemy, że problemu nie ma, a koszty rosną w zawrotnym tempie:
• Oficjalny ,,koszt” oświaty w 2024 r.: 80 mln zł.
• Rzeczywista kwota (pensje + utrzymanie szkół): ok. 105 mln zł!
W budżecie w końcu pojawił się brak 25 mln zł na same wynagrodzenia nauczycieli. To ponad połowa możliwych przychodów z podwyższenia wszystkich podatków. W efekcie brniemy w zadłużanie miasta, co może skończyć się katastrofą finansową.
Mówię stanowcze NIE doraźnym rozwiązaniom, w stylu cięcia wydatków na OPP, które dadzą raptem ok. 300 tysięcy oszczędności. To zwykła kosmetyka – nie zatrzyma rosnącego zadłużenia, nie załatwi problemu nadmiaru szkół w stosunku do liczby uczniów. Nie potrzebujemy półśrodków, tylko spójnej, odważnej reformy. OPP może być co najwyżej częścią reformy, nie pokazowym zakładnikiem do odstrzału.
Co to znaczy pełna reforma?
• Możliwe łączenie i likwidacja wybranych placówek (np. według wskazań audytu Vulcan).
• Racjonalne gospodarowanie etatami – przy kurczącej się liczbie uczniów.
• Odpowiedzialna polityka finansowa, bez dalszego zadłużania miasta, to nie są prywatne pieniądze jednego mieszkańca, publiczna kasa powinna za wszelką cenę ,,być domknięta”.
Nie bójmy się mówić prawdy! Nasze miasto tonie w długach między innymi przez wieloletnią politykę Prezydenta, opartą na unikaniu realnych reform i przerzucaniu odpowiedzialności na innych – na radę miejską, na rząd, Prezydent w tej materii stał się swoistym wirtuozem.
Koszty nie przestaną rosnąć tylko dlatego, że zbliżają się kolejne wybory. Doraźne chowanie głowy w piasek to najgorsze, co możemy teraz zrobić.
Nie zaciągajmy kolejnych kredytów, nie zasypujmy dziury budżetowej w nieskończoność. Stawką jest przyszłość Wodzisławia Śląskiego. Bez rzetelnego planu reformy edukacji i konsekwentnych decyzji, przyjdzie nam zapłacić jeszcze wyższą cenę, my tylko odwlekamy konsekwencje, pogłębiamy problem.
Czas otwarcie powiedzieć, że bierność władzy w sprawie oświaty to droga donikąd.
Stoję murem za tym, by naprawić oświatę raz a dobrze, chce pełnej reformy, która uchroni nas przed jeszcze większym zadłużeniem i wprowadzi realne zmiany na lata.
Alan Szatyło


